Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 19 maja 2016

Zaległy urlop- park i nie tylko

Myślałam, że w trakcie urlopu uda mi się nadrobić zaległości w kilku sprawach, m.in w czytaniu książek, pisaniu bloga,  że o prasowaniu nie wspomnę.
Jednak jak przyszło co do czego, postanowiłam skupić się na sobie, wyspać, odpocząć tak jak lubię podziwiając przyrodę.
Tym bardziej, że ostatnio walczę z " osłabieniem organizmu" biorę leki, aby było lepiej, ale potrzeba mi też snu, wytchnienia, spokoju.
Pierwszy dzień urlopu był ciepły, choć nie upalny, dlatego wybrałam się rowerem do parku.
 Choć z pewną dozą nieufności podchodzę do wszelkich owadów i z dzieciństwa mam pewien "uraz" to bardzo lubię obserwować pszczółki, motyle

Można powiedzieć, że mam też swoistą manię Dyzio-marzyciela, lubię przyglądać się chmurom, zastanawiając się, do czego są podobne, jak szybko zmieniają kształty, mknąc po niebie

Nie mogło zabraknąć i selfie


A tutaj jak Chopin po koncercie, nazwijmy to artystyczny nieład hihi

Postanowiłam nakarmić kaczki czerstwym pieczywem, a dopiero potem doczytałam, że ptaków nie powinno się dokarmiać pieczywem, gdyż kwaśnieje im w żołądku :(
Obiecuję, że następnym razem specjalnie kupię ziarno dla ptaków, aby im sypnąć od serca
A tutaj króciutko filmik :)

Zdjęcia z perspektywy trampka :)
Usiadłam sobie w trawie nad Łachą( odnoga Wisły w dolnym parku) i tak siedziałam, podziwiałam chmury, szum drzew, śpiew ptaków, kaczki i mewy/rybitwy i słońce.
Tego mi było trzeba, ani się obejrzałam, a minęło 2 godziny, a mogłabym tak siedzieć cały dzień, ale trzeba było iść dalej.

tzw. Angielskie schody :)


Pałac Czartoryskich od innej strony

Świątynia Sybilli
Posiedziałam sobie na ławce, troszkę się poopalałam, wysłuchałam śpiewu ptaków i rechotu żab, wrzucam krótki filmik, abyście też mogli posłuchać



Na koniec przeszłam do osady pałacowej, gdzie jest przepiękna fontanna i pawie :)
Wszystko co piękne szybko się kończy, zrobiło się późno i czas był na to, aby wrócić do domu i zająć się obowiązkami.
Drugiego dnia urlopu umówiłam się z moją przyjaciółką Basią, z którą umawiałyśmy się na pogaduszki jakiś rok, albo lepiej, bo ciągle czasu brak.
W końcu się spotkałyśmy, pochodziłyśmy nad Wisłą, spedziłyśmy miły czas na Marinie, pospacerowałyśmy po mieście i wylądowałyśmy na mrożonej kawie w centrum miasta

Polecam, bo bardzo pyszna i wliczona w mój limit kaloryczny hihi:)
Ani się obejrzałyśmy a z 11tej o której się spotkałyśmy zrobiła się 15ta i każda z nas musiała wrócić do swoich obowiązków, ale to był kolejny udany i miły dzień :)

niedziela, 8 maja 2016

Rocznicowa Komunia Darii

Ależ mi szybko minął ten rok, ani się obejrzałam, a już przyszedł czas  Komunii Rocznicowej.
Daria miała powiedzieć kilka słów, nauczyła się nawet nie wiem kiedy, ale wiadomo, że stres robi swoje i musiała sobie kilka razy powtórzyć.
Zrobiłam jej fryzurkę, choć miała krótsze włosy niż rok temu, ale dłuższe niż ostatniego dnia Białego Tygodnia.
Uroczystość była piękna, dzieci się rozśpiewały, aż miło było popatrzeć, były momenty wzruszeń, zamyślenia.






W domu czekał na Darię uroczysty obiad i niespodziankowy tort truskawkowy :)
To był bardzo miły i rodzinny dzień :)

poniedziałek, 2 maja 2016

Majówka

Każdemu się kojarzy z odpoczynkiem, spotkaniami rodzinnymi, grilem,  ogniskiem.
Owszem lubię w każdy wolny dzień znaleźć czas dla siebie, odpocząć, nacieszyć się pogodą, " podładować baterię"
Ale staram się nie zapomnieć o tym, co w życiu jest ważne, wartości jakie sami wynieśliśmy z domu rodzinnego i które chcę przekazać moim dzieciom.
Sama jako dziecko uczestniczyłam w pochodach 1szo majowych z klasą, a klasa z całą szkołą, przebieraliśmy się wtedy  i szliśmy przez całe miasto.
    Święto pracy wpowadziła w 1889 roku II Międzynarodówka upamiętniając w ten sposób wydarzenia, które miały miejsce na początku maja w Stanach Zjednoczonych.
W Chicago doszło do strajku będącego częścią ogólnokrajowej kampanii na rzecz wprowadzenia 8 godzinnego dnia pracy.
W Polsce Święto Pracy jest świętem państwowym od 1950 roku.

Natomiast 2 maja obchodzimy od 2004 roku Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej

3 maja obchodzimy rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja przez sejm czteroletni, myślę, że nie muszę więcej pisać, jak ktoś chce, to znajdzie dokładnie informację.
Zawsze lubiłam historię i chciałam, aby moje dzieci orientowały się, co świętujemy, dlaczego jest dzień wolny od pracy/szkoły.
O ile to możliwe staram się też uczestniczyć w uroczystościach lub atrakcjach, jakie są organizowane z tej okazji przez moje miasto.

To tyle tytułem wprowadzenia, a teraz kilka zdjęć, korzystając z pogody wyszłam z rodzinką na spacer i obok pewnej szkoły znaleźliśmy piękny przykład, jak pomysłowa młodzież może uczcić te wyjątkowe majowe dni.





























czwartek, 28 kwietnia 2016

Na oceanie nie ma ciszy

Wreszcie udało mi się upolować tą wspaniałą książkę, opowiadającą o życiu i pasji Pana Aleksandra Doby.
Mogłam zrozumieć, czym się kieruje w życiu,  co jest dla niego ważne.
Wyznaje podobną do mnie dewizę, że nigdy nie jest za późno na realizację swoich marzeń i planów, liczą się tylko chęci i jeżeli się czegoś bardzo pragnie, to zawsze znajdzie się sposób na realizację.
Niesamowity był opis jego podróży , tego, jak sobie radził w skrajnych warunkach.
Pan Aleksander choć niedługo skończy 70 lat, właśnie szykuje się do kolejnej wyprawy kajakiem, będę mu kibicowała i trzymała kciuki.
A tutaj jeden z fragmentów ksiązki, który mi się bardzo podobał.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Wieczorne truchtanie i nie tylko

Kilka dni temu moja córcia Daria namówiła mnie na bieganie.
Ja i bieganie to w ogóle są 2 wykluczające się sprawy, bo odkąd pamiętam nie cierpiałam biegać.
Już od podstawówki miałam z tym problem i jeszcze krótsze dystanse jakoś tam przemęczyłam,  o tyle dłuższe już przechodziłam, bo musiałam.
A tutaj moje dziecko wyskakuje z taką propozycją i jak mam odmówić???
W sumie od kilku lat skaczę, ćwiczę, więc nie ma wymówek, że bolą mnie kolana, bo  odkąd zrzuciłam troszkę balastu jest znacznie lepiej.
Choć kondycji ostatnio nie mam, nawet zwykłe treningi stanowią dla mnie problem to stwierdziłam, że spróbuję, najwyżej zamiast biec będę szła.
No i tak też robię, że biegnę, ale jak czuję, że tracę siłę to idę szybko, czyli uskuteczniam takie marszobiegi.
Korzystając z ładnej pogody, jaka była jeszcze kilka dni temu( teraz jest przenikliwie zimno) wybrałyśmy się wieczorem nad Wisłę troszkę poćwiczyć, wzięłyśmy ze sobą fotografa, który miał niezły ubaw.
Nie wiem, jak Wy, ale ja tak mam, że jak już troszkę poćwiczę, to nastrój mi się poprawia, jakaś taka siła mnie ogarnia i głupawka, mam ochotę się wygłupiać, tańczyć, skakać, tak też było i tym razem.


 Najpierw przebieżka i rozgrzewka, a następnie różne ćwiczenia na świeżym powietrzu







 I Krakowiaczek :P
I Boksy :)



Bardzo lubię te nasze wspólne treningi, mam nadzieję, że z każdym będę miała lepszą kondycję.