Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 sierpnia 2017

Kraków- moje marzenie

Kilka dni temu, a dokładnie 28 lipca pojechaliśmy do Krakowa, wyruszyliśmy z samego rana.
Nie mogłam się doczekać, kiedy zobaczę miasto, o którym tyle słyszałam, które co dzień oglądałam w tv itd.
Wreszcie po kilku godzinach i przystankach udało się i dotarliśmy.
Niedaleko Krakowa mieliśmy ostatni przystanek obok pięknego hotelu ZAMECZEK

Kraków przywitał nas zachmurzonym niebem, pierwsze kroki skierowaliśmy na Wawel
Muszę Wam w ogóle powiedzieć, że w Krakowie są bardzo życzliwi ludzie, kilka osób nam powiedziało, że nie wolno w niektórych miejscach parkować, bo zakładają blokady na koła i nawet zostaliśmy poinstruowani, gdzie można zaparkować :)



Poszliśmy oglądać Katedrę, Groby Królewskie, Dzwon Zygmunta, bardzo żałuję, że nie wolno tam było robić zdjęć.
Znalazłam kaplicę królewską, w której można było się pomodlić, co też uczyniłam, uwierzcie mi w środku jest niesamowicie.
Byłam też w kaplicy świętego Jana Pawła II, jeżeli chodzi o znane groby, to troszkę dziwnie się poczułam, jak zobaczyłam, że Słowacki jest obok Mickiewicza.
Nie dość, że za życia się nie dogadywali, to jeszcze po śmierci ich groby są umieszczone obok siebie.
W ogóle w tv to wydaje się, że te podziemia i groby są wielkie, a tak na żywo wyglądają owszem okazale, ale są normalnych rozmiarów.
Natomiast poszliśmy na wieżę oglądać te dzwony i one są naprawdę ogromne, ale warto było się powspinać.





Na dziedzińcu Zamku obczajam, że nie mogę zrobić selfi

Sama z siebie się śmieje

Poprosiłam dzieciaki, żeby stanęli do zdjęcia





Czasem mam wrażenie, że moje listy podróżują takim dyliżansem , biorąc pod uwagę to, ile potrafią iść

Na Krakowskim rynku

 Przywiozłyśmy z domu karmę dla ptaków, bo uwielbiamy karmić gołębie




Kościół Mariacki, czekaliśmy na słynny hejnał w południe





 To naprawdę robi wielkie wrażenie

Poszłam też do smoka, ale był chyba już zmęczony i nie chciał na mnie ziać ogniem :)

 Mam takie same łapki jak Pan Bogusław Linda


 A tutaj odcisk Pana Jerzego Stuhra, on ma mniejsze ode mnie ręce

 Następnie pojechaliśmy do Łagiewnik, choć widziałam tyle razy ten ołtarz w tv, to jak się stanie osobiście przed tym ołtarzem to po prostu to jest tak, jakby człowiek znalazł się w domu.
W tym miejscu czas inaczej płynie, ciężko mi było stamtąd się zbierać.


Uderz w skałę a wypłynie z niej woda....

czwartek, 13 lipca 2017

Po raz drugi na Jasną Górę

Może Was to zdziwi, ale ja po raz pierwszy na Jasną Górę pojechałam 3 lata temu z moją rodzinką.
Nie chcę nikogo namawiać do wiary, naciskać, wypisywać jakichś bajek, ale to jest takie miejsce nie do opisania.

Pierwszy raz jak się znalazłam w tym miejscu miałam wiele pytań, szukałam, byłam bardzo zagubiona, zresztą nie tylko ja.
Przez te 3 lata w życiu całej naszej rodziny nastąpiła wielka zmiana, można rzec rewolucyjna.
Choć nadal mam mnóstwo pytań, wiele rzeczy mi się wyprostowało, częściej zamiast pytać dlaczego zastanawiam się, po co?
Z perspektywy czasu wszystko układa się w spójną całość.
Tym razem miałam ogromną chęć pojechać, potrzebowałam wytchnienia po tym, co ostatnio przeżyłam.
Kiedy tylko wyruszyliśmy zaczął padać deszcz i tak na zmianę z wichurami bez przerwy.
Mieliśmy przerwę na naszej ulubionej stacji benzynowej w Spale, polecam serdecznie, personel bardzo miły i życzliwy, pyszna i niedroga herbata.
O 10ej zajechaliśmy na Jasną Górę, wiatr tak wiał, że o mało głowy nie urwał.
W końcu dotarliśmy do Kaplicy przed Cudowny obraz.




Wiecie to ciężko opisać, co człowiek tam czuje, bo trudno dobrać odpowiednie słowa.
Po prostu stajesz tam, patrzysz na Obraz,a Maryja patrzy się prosto na Ciebie, obojętnie gdzie byś stał, możesz się przemieszczać, a i tak patrzy na Ciebie.
Tak stajesz, myślisz sobie: kurcze jestem grzesznikiem, jestem niegodna i w tym momencie czujesz taką wielką wszechogarniającą miłość, jakby ktoś przytulił Cię tak mocno do swego serca, aż brak Ci tchu.
Ja mam odczucie, jakby Ona wszystko o mnie wiedziała, o moich smutkach i radościach, o charakterze, złych i dobrych rzeczach, ale właśnie taką mnie kocha. Im dłużej człowiek tam jest, tym bardziej chce dalej tam być, czuć się kochanym, czuć ten niesamowity spokój, który na nas spływa.
Stajesz tam i czujesz się jak w domu..
Pomijam fakt, jak wiele cudów się tam wydarza co dnia, to po prostu miejsce, do którego warto pojechać.
Nawet jeżeli jest się niewierzącym czy innego wyznania.
Ja nie uważam, że jestem strasznie wierząca, może na początku drogi, ale tam odzyskuję spokój i ładuję bateryjki na kolejne lata.
Jak wyszliśmy zaświeciło słońce i już do końca dnia nam towarzyszyło.
Troszkę sobie pozwiedzaliśmy, bo nie byłabym sobą, gdybym nie zobaczyła tego i owego.
















 Angelika robiła sobie selfie, a my mistrzowie 2 planu :)















Wybraliśmy się do oddalonego o niecały kilometr kościoła Świętej Barbary



 W kaplicy obok kościoła znajduje się cudowne źródełko, niestety wody w nim nie ma, dostęp do wody jest przeniesiony obok kaplicy.
Cudowne źródełko wytrysnęło w miejscu, gdzie rabusie chcący ukraść obraz Matki Bożej upuścili go i od tamtej pory płynie nieprzerwanie.
Oczywiście przywiozłam sobie wodę z tego źródełka.
Byliśmy też w sklepach, sklepikach, kramikach i kioskach, każdy szukał czegoś szczególnego dla siebie.




Zobaczcie jakie to dziwne, na tym zdjęciu po lewej stronie 3 lata temu cały dzień było upalnie i słonecznie, a na zdjęciu wyszło szaro buro, a po prawo teraz cały dzień było zimno i deszczowo, a wyszło słonecznie i ciepło :)


fotki robiłyśmy wspólnie z Angeliką :)