Tak jak wcześniej świat oszalał na punkcie książki "50 twarzy Greya" tak od kilku dni w prasie, Tv i radiu ciągle reklamy filmu.
Kto książki nie czytał, a obejrzy trailer( jeszcze zależy jaki,bo jest chyba z 50 różnych wersji) może się rozczarować.
Kto książkę czytał i nastawi się na idealne odzwierciedlenie powieści, to może się zawieźć, zwłaszcza jeżeli chodzi o sceny seksu.
Ja przeczytałam tom 1 jednym tchem, choć fabuła była przewidywalna, ale w sumie taka odskocznia od życia codziennego, czyjeś fantazje seksualne były opisane, marzenia, pragnienia.
Jedne lepiej, inne gorzej, ale jesteśmy ludźmi i myślę, że każdy z nas ma jakieś swoje wyobrażenia o tej sferze.
2 tom jakoś przebrnęłam, 3 przerzucałam po kilkanaście stron, bo wiedziałam, co będzie.
Dużo bardziej podobała mi się Trylogia Crossa, zresztą po Greyu książki opowiadające o niespełnionej miłości, nierealnej czy fantazjach seksualnych, czy zabarwione nutką erotyczną pojawiały się jak grzyby po deszczu.
Idąc do kina nastawiłam się, że pewnie scen dla dorosłych jest tyle co kot napłakał, na ponad 2 godziny może z 5 minut, a film to przereklamowany niewypał.
Ale okazało się, że film jest niczego sobie, aktorzy choć na trailerze tak sobie mi wyglądali, to w filmie do mnie przemawiali.
Bardzo wiernie oddane postacie, wnętrza, wiele scen i dialogów zgodnie z książką, aż byłam mile zaskoczona.
Niestety, żeby całość oddać, to przede wszystkim musiało by nie być cenzury amerykańskiej,a poza tym film by musiał trwać przynajmniej godzinę dłużej.
Ale film mi się podobał, napięcie, uczucia, świetna sceneria, muzyka, sporo śmiesznych momentów, może dlatego, że nie nastawiałam się na jakiś głęboki film.
Książka jest pisana dosyć prostym stylem i film jest w sumie w tym stylu utrzymany, choć niektórzy nie zostawiają na nim suchej nitki, to w sumie całkiem przyjemniej się go ogląda.
Książka jest fikcją i film również, ale nie trzeba się dopatrywać we wszystkim drugiego dna, a ludzie tak lubią się do czegoś przyczepić i niestety nie potrafią się zachować.
Na początku filmu przez 10 minut szeleszczenie plastikiem, chrupanie popcornu i otwieranie butelek, co mnie chyba nie przestanie razić, a na koniec młodzi ludzie komentują głupkowato, bo pierwszy raz w życiu zobaczył takie coś i się za przeproszeniem "jara" tym.
Mnie film się podobał, żałuję tylko, że mąż nie chciał ze mną pójść, ale poszłam sama i nie żałuję.
Jednak wiadomo, że każdemu się podoba co innego , wszystko jest kwestią gustu.
Zostawiam Was z fajną muzyką
choć w oryginale tą piosenkę wykonuje Beyonce, to cover bardziej mnie się podoba.