Łączna liczba wyświetleń

środa, 8 października 2014

Zupa hipokratesa- moja wersja

Jakiś czas temu usłyszałam o niej na forum jestemfit i tak postanowiłam w końcu się z nią zmierzyć, choć samo przygotowanie jej nie zabiera dużo czasu, to w sumie pichci się 2 godziny.
Niby nie miał to być blog stricte kulinarny, ale ja bardzo lubię gotować, a na diecie wyjątkowo.
Sprawdzam nowe przepisy, sama coś wymyślam.
Niestety czasu nadal brak na inne moje zainteresowania, ale z treningów nie zrezygnuję.
Tak samo z gotowania, wiem, że jest mnóstwo cudownych "gotowców" i coraz tańszych, ale ile w nich cukru i EEEE.
Dlatego wolę sobie sama ugotować.
Oryginalny przepis wzięłam stąd
Lekko go zmodyfikowałam.

Składniki:
1 średni seler( ja miałam dużego,to dałam pół)
1 korzeń pietruszki
1 por
2 cebule
0,5 kg pomidorów
0,5 kg ziemniaków
2 ząbki czosnku
Ja dodałam jeszcze sól do smaku, nie dam rady zjeść bez soli.
Warzywa kroimy w kostkę, pora w plastry pokroiłam
Wrzucamy do garnka, ja wzięłam taki 3 litrowy.
Zalewamy wodą do całkowitego zakrycia warzyw i zaczynamy gotować.
Jak się zacznie gotować dodałam sól i na małym ogniu gotowało się 2 godziny.
Po tym czasie zestawiamy z ognia i miksujemy malakserem na krem.
Smaczna i rozgrzewająca zupa, w sam raz na jesienne chłodne dni.






poniedziałek, 6 października 2014

Ania Przybylska odeszła

Wiem, że niektórzy z Was już mają dość, bo gdzie się nie otwiera strony, nie włączy programu Wszyscy wspominamy Annę Przybylską.
Nie znaliśmy jej, a jednak człowiekowi żal.
Przede wszystkim dlatego, że była młoda, pełna życia, wesoła, że nie mówiła o chorobie.
Wczoraj jak zobaczyłam wiadomość o jej śmierci jak większość osób nie mogłam w to uwierzyć, myślałam, że to kolejna głupia zagrywka paparazi.
Jednakże kiedy kolejne portale podawały tą samą wiadomość, choć była dla mnie obca łzy popłynęły.
Była niezapomnianą, bardzo pozytywną osobą, nie wywyższała się, starała się żyć normalnie i z życia czerpać ile się da.
Zawsze najważniejsza dla niej była rodzina, dzieci.

Zdjęcia z Facebooka Pani Anny Przybylskiej.
Właśnie taką ją chcę pamiętać, miała dopiero 36 lat, była w moim wieku.
Wczoraj do późna w nocy nie mogłam zasnąć, nie mogłam się z tym pogodzić.
A dziś jak weszłam na internet owszem mnóstwo komentarzy z kondolencjami, ale i rozliczanie jej z tego, co robiła.
Gdybanie, co by było, gdyby.
A najgorsze dla mnie jest to, że hejterzy mają pole do popisu.
Czytając niektóre okropne komentarze przykro mi, że też jestem człowiekiem, że ktoś opluwa osobę, której nie znał i która już się nie może obronić.
Pani Krystyna Janda napisała na FB: Aniu, serca nam stanęły. Głębokie kondolencje od naszej Fundacji dla Rodziny i całego środowiska.

Oczywiście są też osoby, które chcą na tym zarobić, nie mówię o gazetach, ale o akcji typu polub to i zapal znicz dla Ani, albo bijemy rekord dla Ani, a ktoś kaskę na tym zarabia.
Brak mi słów, ciężko się pogodzić.
Kiedyś po śmierci Michaela Jacksona na starym blogu napisałam coś podobnego.
Jak ktoś chce przeczytać, to podaję link to starego bloga http://this-is-a-womens-world.blog.onet.pl/2009/06/26/odszedl-krol/

Miało być dziś o czym innym, ale uważam, że Pani Ani należy się oddana pamięć, chwila, żeby o niej nie zapomnieć i sobie wszystko przetrawić i poukładać w głowie.

czwartek, 2 października 2014

Zupa z soczewicy zielonej

Ugotowałam ją po raz pierwszy rok temu zainspirowana przepisem z bloga Marzenki z Zacisza Kuchennego oryginalny przepis macie tu
Lubię wypróbowywać nowe smaki, a to jest grecka zupa Fakes, więc dlaczego miałabym nie spróbować.
Kiedyś na starym blogu wrzucałam przepis, a teraz jak się zrobiło chłodniej i mam wrażenie, że ciągle marznę postanowiłam ją ugotować, bo jest sycąca i rozgrzewa.

Składniki:
300 g zielonej soczewicy
2 dojrzałe pomidory
50 g oleju
2 marchewki
1,5 cebuli
2 ząbki czosnku
1 łyżka koncentratu pomidorowego
listek laurowy
sól, pieprz
oregano
2 łyżki octu winnego

Pomidory wrzątkiem parzymy i zdejmujemy skórkę, kroimy w kostkę.
Cebulę, marchewkę kroimy w kostkę.
Na rozgrzanym oleju podsmażamy cebulę i przeciśnięty czosnek, jak się podsmaży dodajemy marchew, liść laurowy, opłukaną soczewicę i zalewamy zimną wodą( ok 1 l) gotujemy 30 minut,aż zmięknie.
Dodajemy posiekane pomidory, koncentrat, doprawiamy solą, pieprzem, oregano i gotujemy kolejne 15 minut. Pod koniec dodajemy ocet i smacznego.
Mnie się troszkę woda wygotowała, bo w tym czasie szykowałam się z córką na wyjście i nie pilnowałam idealnie, więc wyszła dosyć gęsta, ale taką lubię.



środa, 1 października 2014

Rajd Nadwiślański 2014

W tym roku Rajd Nadwiślański przebiegał przez centrum naszego miasta.
Choć pracowałam i nie wiedziałam, czy będę mogła w nim uczestniczyć, jednak w piątek wieczorem wybrałam się z najmłodszą córką i synem aby stanąć na trasie rajdu.
Bardzo dużo było osób, ale atmosfera niesamowita, gwizd gwizdków (przez służby porządkowe) i odgłos rajdowych aut i pisk opon, coś niesamowitego.
Adrenalina, kiedy taki rozpędzony samochód zbliża się do człowieka w zaskakującym tempie.
Dzięki uprzejmości Pawła Cyranka, który miał możliwość być blisko na trasie dzielę się z Wami tymi zdjęciami.



























 Paweł miał naprawdę fajne widoki :)
Niestety mój aparat przy tak szybko jadących autkach nie wyrabiał, ale zrobiłam kilka fotek.









Nagrałam też kilka filmików, ale trzeba by było samemu to zobaczyć.

http://youtu.be/vSvrpOwS45Y Drugi filmik nie chce wejść bezpośrednio, to Wam link dałam

http://youtu.be/Q3ts1ZV1Xgk

A tutaj Wam wrzucę filmik nagrany przez kogoś i wrzucony na yt

W niedzielę było zakończenie imprezy na Marinie w Puławach, nagrody i imprezka na zakończenie.
Niestety nie mogłam wziąć udziału w zakończeniu,bo byłam w pracy, a na koncert Piaska- Piasecznego nie poszłam,bo w tym czasie byłam u córki na tych Warsztatach Gospel.
Wrzucę Wam na koniec zdjęcie z podsumowania imprezy, dzięki uprzejmości Marty Depy koleżanki:)

Jak ja lubię takie autka, może kiedyś będzie okazja przy takim, albo w takim autku zrobić sobie fotkę.
Fajnie, że coś się w Puławach dzieje :)

poniedziałek, 29 września 2014

V Międzynarodowe Warsztaty Gospel w Puławach

Wczoraj miałam niezwykłą okazję posłuchać na żywo Gospel.
Moja starsza córka wzięła udział w Warsztatach Gospel, które odbywały się w naszym mieście.
Dzięki temu mogłam poczuć tą niesamowitą atmosferę, modlitwy w śpiewie i tańcu.
Coś niesamowitego, jakże innego od naszych Księży, którzy (poza kilkoma przypadkami) grzmią z ambony.
Na szczęście coraz więcej księży jest z prawdziwego zdarzenia, są otwarci na ludzi i chętni do rozmowy.
Instruktorami Warsztatów byli:
Agnieszka "Baca" Górska Tomaszewska
Pastor David Daniel
Instrumentaliści:
Helton Santos-basista
Artur Rapacz-perkusista
Jakub Wilczek-pianista
Gość specjalny:
Beverly Minor
Największe wrażenie zrobił na mnie Pastor, który traktował nas jak równych sobie, był niesamowity, a przy tym piękny głos.
Zresztą co ja Wam będę zachwalała, sami zobaczcie.
Zrobiłam troszkę fotek, niestety jakość taka sobie, bo było ciemno, a ja mam aparat, jaki mam, ale moze coś zobaczycie.






Mam też 3 filmiki, do których obejrzenia Was zachęcam, filmików nakręciłam dużo więcej, ale te mi się najbardziej podobały.
Początek Koncertu
Ride on King Jesus
Pastor David i Awesome, oraz Speak to me

niedziela, 28 września 2014

Jesienny słoneczny dzień

Korzystając z pięknej słonecznej pogody wybrałam się na spacer z córką.
Oczywiście taki nasz mały zwyczaj zabrałam siatkę na kasztany, bo co to za jesień bez robienia ludzików z kasztanów.
Szkoda tylko, że kasztany są tak nietrwałe i po pewnym czasie trzeba je wyrzucić.
Ostatnio pogoda nas nie rozpieszczała, było szaro buro i ponuro, a jak już ładnie świeciło słonko, to wtedy akurat w pracy byłam.
Dlatego korzystam z każdej nadarzającej się okazji, żeby pochodzić po słonku.
Dzisiejsza stylizacja:
Płaszczyk: H&M
bluzeczka: Claudia C
spódnica: M&Co
buty: Deichman
apaszka: prezent
Torebka:pożyczona

 zostałam przyłapana na gorącym uczynku :)
Stąd moja zdziwiona mina.

Bardzo fajne zdjęcie, bo przeplata troszkę jesieni i troszkę lata :)




Przepraszam,czy można wejść?

Dzień dobry Panie Pawiu, co Pan tam zjada?

 Zastanawiam się, czy stać,czy uciekać? :)


czwartek, 25 września 2014

Takie tam przemyślenia

Wiem, że powinnam zrobić mnóstwo zdjęć, żeby mieć na taki właśnie wypadek.
Jednakże człowiek jest tylko człowiekiem i wszystkiego się nie przewidzi.
Pogoda niestety nas nie rozpieszcza, od kilku dni zrobiło się zimno, a temperatura spadła nawet do 3 stopni .
Najgorsze są wieczory i ranki, szron na dachach i autkach i zimny mroźny wiatr.
Ostatnio próbowałam zrobić sesyjkę nad Wisłą, ale nie przewidziałam tego, że bardzo szybko zrobił się zmierzch,a ja nie mam jakiegoś szczególnie profesjonalnego aparatu, więc fotki wyszły kiepskie.
Czas znów za szybko mi mija, ani się obejrzałam, a już październik do nas puka.
Wrzesień był bardzo intensywny, bo i zebrania w szkole i nowa misja zaczęła się dla odchudzających.
Niby wzięłam się w garść i bardziej się pilnuję z dietką i ćwiczeniami, ale mój organizm jest oporny i bardzo powoli to idzie, choć w tym mcu może w sumie 3kg zrzucę.
Fakt, że w pracy nawet jak mam przygotowane, to nie zawsze mam czas na zjedzenie, a potem jak wrócę to się rzucam na jedzenie.
A co za tym idzie potem czuję się nieszczególnie i choć niewiele jem, to przez to, że nieregularnie mój organizm reaguje zastojem.
Nie zniechęcam się, choć czasem odnoszę wrażenie, że stoję w miejscu i dalej robię swoje, ćwiczę i trzymam się w miarę dietkowo.
Dni mi przelatują przez palce, bo wiadomo, że i trzeba znaleźć czas dla dzieci i dla siebie wygospodarować czas na treningi, na czytanie książek, pisanie i inne zajęcia, a także pogodzić pracę i obowiązki domowe.
Ot po prostu życie.
Mam nadzieję, że w październiku będzie u mnie lepiej z organizacją i nie będę miała żadnych zaległości, ani w listach, ani w robieniu na drutach, czy prasowaniu.
Wiem, że mogłabym cały dzien tylko obowiązkami żyć, zamiast się  udzielać na forum, odpisywać na smsy, czy pisać maile, ale uważam, że nalezy zachować we wszystkim równowagę .
Może pogoda się poprawi, bo chciałabym zacząć na blogu nowy cykl, wycieczkowy, ale musiałoby przestać padać.
Pożyjemy, zobaczymy, co przyniesie kolejny dzień.
A ja zostawiam Was z piosenką  ulubionego zespołu mojej córki