Jakie to jest dziwne,kiedy nam się spieszy,ten czas ucieka w mgnieniu oka.
Ale w momencie,kiedy w natłoku zajęć mam jakieś wizyty,to te wizyty się dłużą.
Pomimo zapisania na daną godzinę, przyjdę i muszę czekać.
Godzinę,czasem dłużej, bo wiadomo, że ktoś tylko zapytać,inny po zrobieniu badań i tak człowiek siedzi i czeka.
Natomiast dzisiaj,jak mi się nie śpieszy,bo mam między jednym a drugim lekarzem ponad 2 godziny,to okazuje się, że idę do ortopedy i wchodzę 10 minut przed wyznaczonym czasem.
No i szok,bo sobie zaplanowałam, że pewnie się długo zejdzie i prosto od jednego pójdę do drugiego.
Ale człowiek sobie planuje i nici z tych planów.
Za każdym razem,kiedy zaplanuje sobie np, że pojadę na rowerze,to akurat nie będzie pogody,albo coś z rowerem.
Niby nie powinno mnie to dziwić,ale za każdym razem irytuje.
Natomiast jak mi się będzie spieszyło,to wtedy będzie opóźnienie,kolejka bez kolejki itd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło mi, jak podzielisz się ze mną swoim zdaniem.Pozdrawiam