Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 9 stycznia 2018

Poranny spacer

Korzystając z wolnego dnia poszłam sobie rano na spacer.
Tak lubię pochodzić nad Wisłą, spokój, cisza, piękno otaczającego mnie świata.
Człowiek ładuje bateryjki od słońca, od piękna przyrody.
Zresztą zobaczcie sami, jak można oko nacieszyć, wyciszyć się
 








A nawet nakręciłam krótkie filmiki













sobota, 6 stycznia 2018

Na Trzech Króli -Baltazar

O tym cieście przeczytałam pierwszy raz w zeszłym roku u Mamy w Dużym Brązowym Domu TU
Tak się zbierałam, aby je zrobić i zbierałam i w końcu nie zrobiłam,
Więc kiedy w tym roku fejsbuk mi przypomniał postanowiłam zmierzyć się z tematem.
Oryginalny przepis macie w linku, ale pozwolę sobie tutaj zamieścić:

Składniki:
2 naprawdę duże pomarańcze, ja miałam 4, bo były małe
200 g zmielonych migdałów lub orzechów
1 szklanka cukru
6 jajek
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki kakao


Pomarańcze wkładamy do dużego gara, zalewamy wodą i gotujemy około 2 godzin uzupełniając poziom wody.
Po 2 godzinach odcedzamy pomarańcze i blendujemy razem ze skórką.
Następnie studzimy
Do ostudzonej masy dodajemy migdały, ja nie miałam ich jak zmielić, więc tylko potłukłam tłuczkiem :)
Następnie dodajemy pozostałe składniki




 Wszystko miksujemy na jednolitą masę, przekładamy do tortownicy 20 cm
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni na 50 minut


Ciasto wychodzi mokre, takie gorzko-słodkie, inne .
Mnie bardzo smakowało, choć nie wszystkim moim domownikom smakowało.
Następnym razem spróbuję się dorobić urządzenia do zmielenia lub rozdrobnienia migdałów, bo jednak trafiały się kawałki większe, ale zamierzam je jeszcze nie raz upiec.
Polecam

wtorek, 2 stycznia 2018

Postanowienia Noworoczne

Jak w ubiegłych latach, najpierw rozliczenie z postanowień ubiegłego roku  2017

1. Nauczyć się robić pasztet z soczewicy lub fasoli( ogólnie z warzyw)

Nauczyłam się robić pasty warzywne

2. Przez 40 dni być wegetarianinem

Byłam przez 40 dni podczas Wielkiego Postu Ichtiwegetarianką, czyli jadłam głównie warzywa, ale też i rybę :)
Bardzo dobrze się czułam na takim jedzeniu.

3. Do końca roku zobaczyć na wadze 80kg( obecnie 88kg)

Niestety w czerwcu trafiłam do szpitala, potem miałam zakaz ćwiczeń i zajadałam smutki i stres i na dzień dzisiejszy ważę ponad 90kg.

4. Pojechać do Częstochowy

Udało się, pojechałam i było mega, o czym możecie przeczytać Tutaj

5. Zobaczyć Kraków/ Łagiewniki

To marzenie, postanowienie również się spełniło, a tu Fotorelacja

6. Przeczytać przynajmniej 52 książki
W tym roku z braku czasu udało mi się przeczytać 44

Pierwszą kończyłam zaczętą w ubiegłym roku
2. Stephen King -Koniec warty
3. Mamy z innej planety
4. Kwiaty na poddaszu
5. Harry Potter i przeklęte dziecko
6. Bez rąk, bez bóg, bez ograniczeń - Nick Vujicic
7. Piętno Midasa - Agnieszka Lingas- Łoniewska
8. Zanim się pojawiłeś -Jojo Moyes
9. Pod prąd- Robert Biedroń
10. W szpilkach od Manolo - Agnieszka Lingas- Łoniewska
11. Chata- William P. Young
12. Tańcz, tańcz, tańcz -Haruki Murakami
13. Dziecko last minute - Natasza Socha
14. Brudny świat -Agnieszka Lingas - Łoniewska
15. Jak nie umrzeć przedwcześnie - Dr Michael H. Greger
16. Ania z Zielonego wzgórza
17. Kiedy odszedłeś - Jojo Moyes
18. Oto człowiek- Adam Szustak OP
19. Bez mojej zgody - Jodi Picoult
20. Opowieść podręcznej
21. Osioł w raju- Adam Szustak OP
22. Ewangelia dla nienormalnych - Adam Szustak OP
23. Papierowe serca- Courtney Walsh
24. Rozdroża - William P. Young
25. Moja droga od rozpaczy do nadziei -Magdalena Krzeptowska
26. Cisza pod sercem
27. Mapa nieba
28. Złodziejka książek
29. Kamienny anioł
30.10 prostych kroków do prawdziwej przyjaźni z Jezusem
31.Oskar i Pani Róża
32. Jezu Ty się tym zajmij
33. Nic nie mów - Naomi Ragen
34. Drugie spojrzenie - Jodi Picoult
35. Rekrut - Robert Muchamore
36. Milczenie - Shusaku Endo
37. W teatrze uczuć
38. Relikwie
39. Dotyk - Randall Wallace
40. Anioł na moim ramieniu
41. Forrest Gump
42. Nie daj się zjeść grzybom- Candidia
43. Walczyłam o Patricka- Lisa Niemi
44. Ja nie mogę być modelką- Dorota Wellman


7. Odbyć minimum 100 treningów w tym roku

Jako, że przez ponad połowę roku musiałam się oszczędzać i miałam zakaz ćwiczeń wyzwanie tylko połowicznie wyszło.

8. Częściej wychodzić z J ( nie tylko na spacer) może do kina na kawę czy coś

Udało się, bardzo dużo w zeszłym roku było spontanicznych wypadów z J.

9.  Uśmiechać się do ludzi i umieć się zatrzymać

Chcąc nie chcąc w pewnym momencie musiałam się zatrzymać, a uśmiecham się co dzień i staram się innych zarażać swym uśmiechem.

10. Znaleźć czas dla siebie ( na robienie zdjęć, pisanie listów, czytanie książek, rozmowy z przyjaciółmi, ze znajomymi, wspólne wyjścia).
Pisałam listy, czytałam, spotykałam się ze znajomymi :)

A teraz postanowienia na Nowy 2018 rok :

1. Schudnąć chociaż 6 kg i zobaczyć 8 z przodu
2. Zrobić anioła na śniegu
3. Zadbać o siebie, wsłuchać się w swój organizm, zrobić przesiewowe badania
4. Spotkać się z przyjaciółmi
5. Pojechać do Warszawy/ Gdynii lub Krakowa :)
6. Przeczytać chociaż 54 książki
7. Przeczytać chociaż 10- 15 książek z tych, które dostałam w ciągu ostatnich 2 lat
8. Wyprawić szaloną imprezę
9. Szkolić się dla samej siebie i rozwijać
10. Pisać minimum 5 postów miesięcznie na blogu.


poniedziałek, 1 stycznia 2018

Szczęśliwego Nowego Roku

W tym roku spędziliśmy Sylwestra w swoim własnym gronie, było spokojnie, ale wesoło :)
Wspólnie przygotowywaliśmy potrawy, pośpiewaliśmy, potańczyliśmy, obejrzeliśmy fajerwerki.




 Dziewczyny mnie namówiły :)














Życzę Wam przede wszystkim: zdrowia, miłości, spełnienia marzeń, rodzinnych spotkań.

I taka refleksja podsumowująca
Nauczyłam się, że cokolwiek by się nie działo, jak źle by się wydawało, że jest, życie idzie do przodu i jutro naprawdę będzie lepiej.
Nauczyłam się, że bardzo wiele możesz powiedzieć o człowieku poprzez sposób, w jaki radzi sobie w trzech sytuacjach:
gdy pada deszcz,  gdy zgubi mu się bagaż i gdy lampki choinkowe są totalnie poplątane.
Nauczyłam się, że bez względu na to, jaką masz relację ze swoimi rodzicami, będziesz za nimi tęsknić, gdy znikną z Twojego życia.
Nauczyłam się, że zarabiać na życie to nie to samo, co żyć.
Nauczyłam się, że życie czasem daje drugą szansę.
Nauczyłam się, że jeśli podejmuję decyzję z otwartym sercem, to zazwyczaj są one trafne.
Nauczyłam się, że nawet jeśli coś mnie boli, to ten ból nie jest mną.
Nauczyłam się, że każdego dnia powinieneś  kogoś dotknąć. Ludziom potrzebny jest ciepły uścisk, czy choćby przyjacielskie poklepanie po plecach.
Nauczyłam się, że wciąż jeszcze muszę się wiele nauczyć.
Nauczyłam się, że ludzi zapomną co powiedziałeś, co zrobiłeś, ale nigdy nie zapomną, jak się przy Tobie czuli

wtorek, 26 grudnia 2017

Przygotowania do Świąt - najważniejszy jest Jezus

W tym roku przygotowania do Świąt wyglądały inaczej niż zawsze, po pobycie w szpitalu znowu kiepsko się poczułam i choć miałam 3 wolne dni zamiast sprzątać, czy poczynić inne przygotowania do Świąt 2 dni przeleżałam w domu, aby mi się nie pogłębiło, bo nie chciałam znów do szpitala wracać.
W pracy koleżanki mnie wyręczały, jak coś trzeba było dźwigać, ale i tak jeszcze do siebie nie doszłam i po powrocie do domu padałam w locie do poduszki ze zmęczenia.
Choć nie lubię prosić, to musiałam w tym roku się przełamać i poprosić o zrobienie za mnie zakupów, ogarnięcie domu itd.
Troszkę też odpuściłam, nie musiało być wszystko wybłyszczone, wyszorowane.
Przecież i tak człowiek co dzień pierze, sprząta, gotuje.
Udało mi się przez cały adwent 3 razy być na Roratach, choć uwielbiam te Msze roratnie, było to dla mnie za bardzo obciążające na co dzień.


Tutaj nawet troszkę śniegu sypało jak wracałam z rorat:)

Przez te moje problemy zdrowotne nauczyłam się doceniać każdy dzień, ogólnie zawsze cieszyłam się z małych rzeczy, ale teraz dodatkowo to doceniam.
Każdy dzień, dobre chwile, pomoc bliskich i obcych osób.
Choć nie lubię czuć się bez sił i zależna od innych, wiem, że wszystko to ma sens.
Może dziś go nie dostrzegam, ale kiedyś się dowiem, jaki był sens.
Przewartościowałam sobie wiele, nawet jak były momenty zgrzytów, jak to w rodzinie przed Świętami, starałam się brać poprawkę na to, że to taka tradycja.
Moje Kochane Córeczki zrobiły pierniczki i pięknie ozdobiły :)
Dzieci wspólnie z Jackiem posprzątały w mieszkaniu i ozdoby powiesili.
Choć J stwierdził, że On nie przyniesie ozdób dopóki nie będzie perfekcyjnie sprzątnięte.
Wtedy mu powiedziałam, że nie mam siły i nie wiem, czy to się zmieni, a czy ja się będę gorzej czy lepiej będę czuła święta i tak się odbędą.
Więc przyniósł i wspólnie z dziećmi ozdabiali dom.

Miły Pan w pracy przyniósł mi gałązki jodły kaukaskiej, które użyłam do zrobienia stroika

wspólnymi siłami ubraliśmy choinkę



Daria uwielbia ozdabiać i upiększać

 Wśród wielu pięknych kartek z życzeniami na Święta dostałam tą.
Niesamowita w swej prostocie, niby teraźniejsze czasy, a problem jakby ten sam co 2000 lat temu.
nadal szukają miejsca.
Maryja z Józefem szukają miejsca, aby Jezus mógł się narodzić, bo często jest tak, że zapominamy o tym, co jest naprawdę ważne w tych Świętach.
Nie o prezenty, magię czy zakupy tutaj chodzi, chodzi o to, abyśmy przygotowali Jezusowi miejsce w naszym sercu, aby mógł się w nim narodzić i wywrócić nasze życie do góry nogami, po swojemu.
Czy jesteśmy gotowi, czy potrafimy całkowicie zaufać? Powiedzieć swoje " fiat"?


Do tego obrazu z kartki najbardziej pasuje ten utwór




W Wigilię dzieci uwielbiają się przebierać i cieszyć się 


Piernik staropolski zrobiłam i ozdobiłam sama, ale większość rzeczy robiliśmy wspólnie, albo rodzinka mnie wyręczała.


Wigilię czas zacząć, czytanie Pisma Świętego i dzielenie się opłatkiem, a potem ulubiony barszczyk z uszkami zrobiony przez Jacka :)

Angelika podzieliła się ze świnkami opłatkiem, Roksana zjadła 2 kawałki tak jej smakowało, ale nie przemówiła ludzkim głosem :)


Typowe Wigilijne danie :)
Tagiatelle ze szpinakiem, mozarellą i pomidorkami kontajlowymi

 to co lubię najbardziej, czyli rozpakowywanie prezentów

 Solniczka i pieprzniczka świąteczna( jak ja lubie takie pierdółki)
 i kolejny anioł do kolekcji
bransoletka prezent

Dostałam też komin-szal, który musiałam wypróbować na różne sposoby
 a taki widok miałam leżąc pod choinką :)
Ja nie wejdę pod choinkę?
Jak to nie wejdę, jak wejdę.
Spokojnie nam minęła Wigilia, z rana byłam w kościele, potem w pracy, następnie rodzinnie przygotowaliśmy wspólną wieczerzę.
Posiedzieliśmy, pograliśmy w planszówki, niespiesznie, powoli, nacieszyliśmy się sobą.
Młodzież poszła na Pasterkę, a my padliśmy :)

Już niebawem kolejna relacja :)