Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 5 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016

Wiem, że już mamy czwartek 5 stycznia i że mogłabym sobie ustawić, że piszę jeszcze w zeszłym roku, ale z przyczyn ode mnie niezależnych nie było możliwe zrobienie podsumowania ubiegłego roku jeszcze w grudniu.
Dlatego czynię to dziś, jak zwykle na szybko przed pracą.
Najpierw może powybieram fotki, choć nie mam czasu bawić się w podpisanie każdej z osobna, gdyż mój komp definitywnie odmówił współpracy, korzystam z nieswojego sprzętu a jak wiecie u kogoś to człowiek nie wie, co i jak i gdzie.
Jaki był ten rok, który minął?
Przede wszystkim szalony, ciągle gdzieś gnałam, ten czas mi uciekał, ale był to też czas, kiedy pewne przyjaźnie, znajomości umarły śmiercią naturalną.
Ja w natłoku zajęć i braku czasu postanowiłam nie narzucać się ze swoimi codziennymi smsami, telefonami itd, a co za tym idzie zostali przy mnie ludzie, którym naprawdę zależy.
Którzy do mnie zadzwonią, a nie tylko ja.
Bo w przyjaźni bardzo ważne jest aby dawać, ale czasem trzeba nauczyć się brać.
Przekonałam się, kiedy i na kogo mogę liczyć, kiedy było naprawdę źle, beznadziejnie, kiedy nie miałam już sił oni byli, zadzwonili, napisali choć jedno słowo: żyjesz?
Ten rok pokazał mi, co w życiu ważne.
Choć niby wszyscy o tym wiemy, choć to takie oczywiste jak to śpiewał Marek Grechuta: ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...
A najważniejsza jest miłość, przyjaźń i spędzanie czasu z tymi, których kochamy.
Choć mamy inne poglądy, choć czasem działają nam na nerwy to kochamy tą naszą zwariowaną rodzinkę, znajomych, przyjaciół i chcemy z nimi spędzać czas.
Odkryłam jak ważna jest rozmowa, jak wiele nieporozumień wynika z tego, że nie potrafimy powiedzieć, o co nam chodzi i czekamy, aż się ktoś domyśli.
A ktoś albo się wcale nie domyśli,albo się źle domyśli i już  foch i ciche dni,albo wielka kłótnia.
Ale moim zdaniem lepiej sobie wykrzyczeć, co nas boli, nawet się poryczeć, a potem wstać, przytulić, odkreślić grubą krechą i zacząć od nowa.
Ciut przydługi ten wstęp, więc może wrzucę troszkę zdjęć, bo dawno nie pisałam i mi się "wylało".
To był ostatni dzień 2015 roku, Sylwester i ja idę w stronę słońca

Styczeń powitał nas pięknymi widokami :)
 90 urodziny Babci Klapci, niech nam żyje jak najdłużej :)

i 15te urodziny Angeliki :)


W marcu przyjechali do nas z Radia Zet z projektem lodowisko w mieście


A w dzień kobiet świętowałam po swojemu, czyli szaleństwo na siłowni :)
A w kwietniu zostałam posiadaczką kolejnej książki i pięknego kwiatka

Zaczęłam też wypuszczać się na coraz dłuższe wyprawy rowerowe
 Po raz pierwszy w życiu byłam na kręglach i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś taki wypad powtórzę
Nauczyłam się też robić fit babeczki :)
W czerwcu byliśmy w Nałęczowie




A lipiec zaczęliśmy na basenie szaleństwem









Potem jak widać był pobyt w Trójmieście, z którego nie umiem wybrać 1-2 zdjęć, bo jest ich naprawdę sporo
A we wrześniu moja starszyzna namówiła mnie na pieszą pielgrzymkę do Wąwolnicy, w końcu to tylko 20 kilka km :)

Choć niewyspana, bo wyruszyliśmy o 4 rano to humor mi dopisywał :)
 Z Darią wzięłyśmy udział w rajdzie rowerowym  w ramach Europejskiego dnia bez samochodu :)
W tym roku w moim życiu nastąpiła też przemiana duchowa i razem z Angelą i Markiem przyjęliśmy Szkaplerz Michała Archanioła

Te zdjęcia ze strony Parafii Miłosierdzia Bożego w Puławach

W październiku wzięłyśmy udział z Darią w biegu na 6 łap organizowanym przez Schronisko dla zwierząt i tak zaczęła się nasza historia ze schroniskiem.
 W listopadzie również odwiedzałyśmy schronisko
I po raz pierwszy pojechaliśmy do Pałacu Zamojskich w Kozłówce
A w grudniu Marek skończył 18 lat, zdał prawko i w ogóle jest już dorosły :)



Znowu odwiedziliśmy schronisko i wyprowadziliśmy pieski na spacer :)

A potem zaczął się świąteczny czas, choć starałam się aby była świąteczna atmosfera, to jednak zmęczenie, pęd i brak sił zrobiły swoje i było tak średnio świątecznie.
Ale ważne, że spotkaliśmy się całą rodzinką i spędziliśmy czas razem.


Sylwestra również spędziłam z rodzinką, a o planach na nowy rok i ich realizacji napiszę w kolejnym poście.
Życzę Wam, aby ten Nowy Rok był szczęśliwy, zdrowy i pełen miłości :)

niedziela, 25 grudnia 2016

Spokojnych Świąt

Kochani w tym roku Boże Narodzenie jest inne niż w ubiegłych latach.
Planowałam wiele, ale życie zweryfikowało plany, wiele się ostatnio działo.
Przed samymi Świętami nadeszła wiadomość o  odejściu bliskiej osoby.
Nieplanowany wyjazd, byliśmy wspólnie z rodziną, szkoda, że w takich okolicznościach się spotkaliśmy.
Świąteczne potrawy przygotowywałam w ostatniej chwili, wszyscy przez to zmęczeni, może troszkę poirytowani i mniej cierpliwi.
Ale najważniejsze, abyśmy wspólnie spędzili ten czas, aby Jezus narodził się w naszych sercach i był obecny co dzień.
Życzę Wam spokojnych, rodzinnych i zdrowych Świąt.
Odpocznijcie, spotkajcie się z rodziną, znajomymi, powiedzcie, że kochacie: siostrę, brata, syna, córkę, mamę, tatę, babcię.

sobota, 10 grudnia 2016

Mikołajki w schronisku dla zwierząt

W ostatnią niedzielę w Schronisku dla bezdomnych zwierząt odbyły się Mikołajki.
Ludzie przynosili karmę, przegryzki, koce, zabawki, żwirek i inne.
Korzystając z okazji, że miałam wolne zabraliśmy się prawie całą rodzinką( Marek był na jazdach) i pojechaliśmy do schroniska.
Zawieźliśmy suchą karmę i puszki, wyprowadziliśmy 4 pieski i wygłaskaliśmy wszystkie, które się dało.
Oglądaliśmy też szczeniaczki, które są takie słodkie.
Tutaj Angel z Donaldem, bardzo ułożony piesek, słucha się i Angela była nim zachwycona


Nasz ulubieniec Maurycy, który odkrywa świat nosem i czasem ciągnie w różne strony


 A ta szalona sunia Bójka zmobilizowała mnie do biegania i to nie takiego marszobiegu tylko biegania
Ma w sobie mnóstwo energii i jest bardzo wesoła
 Przerwa na jedzonko





 Figo i Bójka uwielbiają przysmaki



Pogoda dopisała, a my przez 2 godziny spacerowaliśmy z pieskami :)
Niektórzy z Was pytają mnie, czy któryś piesek nie skradł mi serca.
Każdy z nich patrzy na Ciebie tymi oczkami kota ze Shreka i każdy chciałby z nami wrócić do domu.
Ale na dzień dzisiejszy nie jest to takie proste wziąć pieska.
Chciałabym wziąć każdego pieska, ale chyba nie tędy droga, bo pies to też obowiązki, wydatki.
Na tą chwilę myślę, ze możliwość wyprowadzania pieska rekompensuje mi chęć posiadania pieska.
Wiem, że na początku dzieci mówią, że będą wychodzić z psem, a jak przychodzi co do czego to obowiązek opieki nad zwierzakiem spadnie na mnie, a na razie choć bardzo chciałabym psa to nie czuję się na siłach.
Dlatego o ile będę mogła, będę wyprowadzała pieski ze schroniska, aby choć przez chwilę mogły się wyszaleć .