Wczoraj z rana jak tylko włączyłam TVN24 dowiedziałam się, że w wyniku prawdopodobnie wybuchu gazu zawalił się pion w kamienicy w Katowicach, kilka osób zostało rannych, kilka uznaje się za zaginionych, wśród nich m.in dziennikarz TVN Dariusz Kmiecik.
Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że się odnajdzie, że gdzieś wyjechał z rodziną.
A dziś z rana zobaczyłam, że znaleźli ciała jego, jego żony i 2 letniego synka.
Chociaż nie znałam tych ludzi osobiście,a jego tylko z ekranu telewizora, z głosu to tak mi się smutno zrobiło.
Taki mnie żal ogarnął, że cała rodzina w jednej chwili zginęła, że tacy młodzi, że jeszcze tyle mogli osiągnąć...
Takie to nasze życie jest kruche i krótkie, powinniśmy je szanować, doceniać to co mamy, bo nikt z nas nie wie, co nam jest pisane.
Ja nie mówię, żeby od razu spisać testament i czekać na to, co nieuniknione, ale wkurza mnie to, że ludzie nie doceniają, tego co mają, że wiecznie dążą za czymś, co niedoścignione.
Niektórzy szukają problemów tam gdzie ich nie ma, nie potrafią się cieszyć z życia, z małych rzeczy, tylko wiecznie narzekają, a przecież trzeba umieć docenić, to co nas otacza.
Tak mnie tknęło, bo w krótkim czasie młodych ludzi zabiera do siebie Bóg, Annę Przybylską, teraz Dariusza Kmiecika z żoną.
Wiem,że mój wpis nie zwróci im życia,a ich rodzin nie pocieszy, żadne słowa tutaj nie są na miejscu, ale dla mnie to bardzo smutna wiadomość.
http://www.tvn24.pl/dariusz-kmiecik-i-brygida-frosztega-kmiecik-nie-zyja,481144,s.html
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 24 października 2014
poniedziałek, 20 października 2014
Podium
Wzięłam się w garść i w poprzednim tygodniu podjęłam wyzwanie : zero słodyczy przez tydzień.
Ponadto zwiększyłam ilość ćwiczeń, bo do moich normalnych codziennych treningów doszły mi karniaki z 2 akcji dietkowych, w których biorę udział, więc ćwiczyłam 2 a nawet 3 razy dziennie i w tą sobotę waga nie dość, że wróciła do normy sprzed 2 tygodni, to jeszcze troszkę mi spadło.
Chociaż do najmniejszej wagi,jaką w tym roku zobaczyłam brakuje mi nadal prawie 1,5kg brakuje,ale już bliżej niż dalej.
W podsumowaniu dziewczyny mnie wrzuciły na podium, co prawda nie jest to moja fotka, ale bardzo mi takie podium się podoba, chciałabym mieć takie ciało :)
A propos zdrowego jedzonka, to widze, że u Marzenki na blogu samo dobro http://zaciszekuchenne.blogspot.com/2014/10/jaglanka-zapiekana-z-figami.html
Ponadto zwiększyłam ilość ćwiczeń, bo do moich normalnych codziennych treningów doszły mi karniaki z 2 akcji dietkowych, w których biorę udział, więc ćwiczyłam 2 a nawet 3 razy dziennie i w tą sobotę waga nie dość, że wróciła do normy sprzed 2 tygodni, to jeszcze troszkę mi spadło.
Chociaż do najmniejszej wagi,jaką w tym roku zobaczyłam brakuje mi nadal prawie 1,5kg brakuje,ale już bliżej niż dalej.
W podsumowaniu dziewczyny mnie wrzuciły na podium, co prawda nie jest to moja fotka, ale bardzo mi takie podium się podoba, chciałabym mieć takie ciało :)
Fajne laski mają ciała fit :)
Jak widzicie, sporo jeszcze przede mną pracy, ale już sporo osiągnęłam.
Tego się będę trzymać, żeby co dzień był ruch i jedzenie zdrowe.A propos zdrowego jedzonka, to widze, że u Marzenki na blogu samo dobro http://zaciszekuchenne.blogspot.com/2014/10/jaglanka-zapiekana-z-figami.html
sobota, 18 października 2014
Makaron ze szpinakiem
To moja propozycja z cyklu szybkie jedzonko.
Czasem mamy dosłownie przysłowiowe 20 minut,a wiadomo, że coś zjedzone na ciepło znaczniej lepiej smakuje niż zwykłe kanapki.
Do przygotowania potrzebujemy:
makaron pełnoziarnisty
szpinak Baby
1 cebulę
sól
paprykę ostrą
imbir
czosnek
serek topiony
Wstawiamy wodę na makaron i gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
W tym czasie płuczemy porządnie szpinak, żeby nam nie zgrzytał pod zębami i kroimy w paseczki.
Cebulkę kroimy w kostkę i podsmażamy z przyprawami i czosnkiem do odparowania.
Odlewamy makaron, dodajemy szpinak i serek topiony, mieszamy
Czasem mamy dosłownie przysłowiowe 20 minut,a wiadomo, że coś zjedzone na ciepło znaczniej lepiej smakuje niż zwykłe kanapki.
Do przygotowania potrzebujemy:
makaron pełnoziarnisty
szpinak Baby
1 cebulę
sól
paprykę ostrą
imbir
czosnek
serek topiony
Wstawiamy wodę na makaron i gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
W tym czasie płuczemy porządnie szpinak, żeby nam nie zgrzytał pod zębami i kroimy w paseczki.
Cebulkę kroimy w kostkę i podsmażamy z przyprawami i czosnkiem do odparowania.
Odlewamy makaron, dodajemy szpinak i serek topiony, mieszamy
Smacznego :D
piątek, 17 października 2014
8 miesięcy na diecie
Bardzo szybko mija ten czas,a ja nie mogę od wakacji się zmobilizować do trzymania diety.
O ile z ćwiczeniami nie mam większych problemów, nie zmuszam się, a wręcz muszę poćwiczyć, bo mnie energia rozpiera, o tyle z dietą ciężko.
W wakacje wiadomo, że na więcej sobie pozwoliłam, a wrzesień wiadomo, że był ciężki , bo pełen zajęć, pracy, obowiązków więcej i nie miałam często czasu,żeby zjeść w równych odstępach czasu,a potem rezultat był taki, że jak wracałam do domu to rzucałam się na jedzenie.
Osoby, które mają tendencję do "zbierania" kilogramów doskonale wiedzą , o czym mówię.
Jestem na dwóch akcjach dietkowych, na jednej to ja jestem głównodowodzącym, a w ostatnim tygodniu odnotowałam znaczący wzrost wagi, ponad 2kg :(
Szczerze muszę przyznać, że sobie odpuściłam, że ciągle słyszałam,że dobrze wyglądam, żebym się już nie odchudzała i ciągle po co się odchudzam itd.
W dodatku mieszczę się w większość rzeczy, do których się chciałam odchudzić i jakoś motywacja mi spadła.
Najgorzej jestem na siebie zła, że zaczęłam nową akcję pt"wyzwanie z Mel B 30 dni" i niestety efektów cudownych nie osiągnę, bo poza ćwiczeniami,które mi coraz lepiej wychodzą, to trzeba jeszcze trzymać się w karbach z dietą.
Choć ćwiczenia z Melką mi pasują, bo ogólnie od dawna z nią ćwiczę.
Dziś już 18 dzień wyzwania, no owszem widzę zarys mięśni tu i ówdzie, ale jakby mi spadły te kilogramy było by to lepiej widoczne.
Długo się zastanawiałam, czy robić to podsumowanie, bo efektów nie ma żadnych, ale z drugiej strony może przeczyta to ktoś, kto też dłuższy czas jest na diecie i też spadła mu motywacja, zaczyna normalnie jeść.
Ja niby głównie stosuję zasadę MŻ czyli mniej żreć, ale staram się nie jadać słodyczy(które mnie gubią ) mniej smażonych,tłustych itd.
Ale poprzedni tydzień co dzień coś podjadłam i za dużo sobie pozwoliłam.
Jednak w tym tygodniu nie podjadałam słodyczy, nadal miałam problem z jedzeniem o równych porach i np wczoraj miałam przerwę 7 godzinną między 2 śniadaniem,a obiado-kolacją.
Zrobiłam podsumowanie, ale tylko od czerwca, bo i tak by się zmieściła tabelka, a ostatnio i tak robiłam podsumowanie pół roku na diecie, jak ktoś chce zobaczyć to tutaj
Wiecie, co jest najbardziej wkurzające?
O ile z ćwiczeniami nie mam większych problemów, nie zmuszam się, a wręcz muszę poćwiczyć, bo mnie energia rozpiera, o tyle z dietą ciężko.
W wakacje wiadomo, że na więcej sobie pozwoliłam, a wrzesień wiadomo, że był ciężki , bo pełen zajęć, pracy, obowiązków więcej i nie miałam często czasu,żeby zjeść w równych odstępach czasu,a potem rezultat był taki, że jak wracałam do domu to rzucałam się na jedzenie.
Osoby, które mają tendencję do "zbierania" kilogramów doskonale wiedzą , o czym mówię.
Jestem na dwóch akcjach dietkowych, na jednej to ja jestem głównodowodzącym, a w ostatnim tygodniu odnotowałam znaczący wzrost wagi, ponad 2kg :(
Szczerze muszę przyznać, że sobie odpuściłam, że ciągle słyszałam,że dobrze wyglądam, żebym się już nie odchudzała i ciągle po co się odchudzam itd.
W dodatku mieszczę się w większość rzeczy, do których się chciałam odchudzić i jakoś motywacja mi spadła.
Najgorzej jestem na siebie zła, że zaczęłam nową akcję pt"wyzwanie z Mel B 30 dni" i niestety efektów cudownych nie osiągnę, bo poza ćwiczeniami,które mi coraz lepiej wychodzą, to trzeba jeszcze trzymać się w karbach z dietą.
Choć ćwiczenia z Melką mi pasują, bo ogólnie od dawna z nią ćwiczę.
Dziś już 18 dzień wyzwania, no owszem widzę zarys mięśni tu i ówdzie, ale jakby mi spadły te kilogramy było by to lepiej widoczne.
Długo się zastanawiałam, czy robić to podsumowanie, bo efektów nie ma żadnych, ale z drugiej strony może przeczyta to ktoś, kto też dłuższy czas jest na diecie i też spadła mu motywacja, zaczyna normalnie jeść.
Ja niby głównie stosuję zasadę MŻ czyli mniej żreć, ale staram się nie jadać słodyczy(które mnie gubią ) mniej smażonych,tłustych itd.
Ale poprzedni tydzień co dzień coś podjadłam i za dużo sobie pozwoliłam.
Jednak w tym tygodniu nie podjadałam słodyczy, nadal miałam problem z jedzeniem o równych porach i np wczoraj miałam przerwę 7 godzinną między 2 śniadaniem,a obiado-kolacją.
Zrobiłam podsumowanie, ale tylko od czerwca, bo i tak by się zmieściła tabelka, a ostatnio i tak robiłam podsumowanie pół roku na diecie, jak ktoś chce zobaczyć to tutaj
|
Wymiary |
15.06.2014 |
15.08.2014 |
15.10.2014 |
|
Waga |
90,2kg |
84,8kg |
84kg |
|
Biust |
102cm |
97cm |
98cm |
|
Podbiust |
88cm |
86cm |
85cm |
|
Talia |
88cm |
84cm |
85cm |
|
Pępek
|
93cm |
87cm |
93cm |
|
Biodra |
111cm |
107cm |
105cm |
|
Udo |
65cm |
63cm |
61cm |
|
Łydka |
41,5cm |
40cm |
40cm |
|
Biceps |
34cm |
30cm |
30cm |
|
Szyja |
35,5cm |
34cm |
33cm |
To, że dwa tygodnie temu widziałam już na wadze 82kg i mogłabym świętować równe 20kg zrzucone, ale co się odwlecze to nie uciecze.
Po prostu muszę się bardziej spiąć i pilnować,bo szkoda zaprzepaścić tego, co do tej pory osiągnęłam i nad czym tyle miesięcy pracowałam.
wtorek, 14 października 2014
Zachód słońca
Od kilku dni pogoda bardziej letnia niż jesienna, aż trudno uwierzyć, że mamy połowę października patrząc na termometr, na którym temperatura w dzień dochodzi do 22 stopni.
Wieczorami choć szybko zachodzi słońce jest jeszcze ciepło i aż przyjemnie z domu wyjść.
Wybrałam się nad Wisłę, bo uwielbiam oglądać zachody słońca.
Płaszczyk: H&M
Sukienka: Cropp
Buty: TU
Wieczorami choć szybko zachodzi słońce jest jeszcze ciepło i aż przyjemnie z domu wyjść.
Wybrałam się nad Wisłę, bo uwielbiam oglądać zachody słońca.
Płaszczyk: H&M
Sukienka: Cropp
Buty: TU
Mój fotograf mnie podpuścił, żebym pokazała mięśnie :)
niedziela, 12 października 2014
Święto pieczonego ziemniaka
Po raz drugi w naszym mieście odbyło się Święto pieczonego ziemniaka, czyli tzw, zakończenie sezonu wodnego na Marinie.
Chociaż pracowałam do 16ej, postanowiłam pójść z dziećmi na takie oficjalne zakończenie lata.
Tej jesieni są modne podobno żywe kolory, czerwienie, pomarańcze, więc postanowiłam wyciągnąć dawno zapomniany swetere.
Sweter NN
Spodnie KapAhl
buty: Deichman
plecak prezent
bransoletki : jedna zrobiona przez córkę, druga dziś wygrana
Chociaż pracowałam do 16ej, postanowiłam pójść z dziećmi na takie oficjalne zakończenie lata.
Tej jesieni są modne podobno żywe kolory, czerwienie, pomarańcze, więc postanowiłam wyciągnąć dawno zapomniany swetere.
Sweter NN
Spodnie KapAhl
buty: Deichman
plecak prezent
bransoletki : jedna zrobiona przez córkę, druga dziś wygrana
Za mną na wielkim grillu pieką się ziemniaki :)
Mam ziemniaka:)
Choć ogólnie jestem na diecie,ale od czasu do czadu można zjeść jednego pieczonego ziemniaka.
sobota, 11 października 2014
Jesień w parku
Kilka dni temu miałam wolny dzień, a że ja nie potrafię usiedzieć spokojnie i zrobić coś dla siebie, albo po prostu nic nie robić postanowiłam pojechać na najstarszy cmentarz w Puławach, a zarazem jeden z najstarszych cmentarzy w Polsce na Włostowicach.
Leży tam moja Babcia i jej rodzice, a że pogoda dopisała wybrałam się rowerem przez dolny park.
Chociaż nie mam profesjonalnego aparatu, od dzieciństwa lubię robić zdjęcia, choć kiedyś nie miałam wielkiej okazji, bo trzeba było mieć kliszę i aparat.
Wtedy hitem była CMEHA, czyli Smiena, radziecki aparat kompaktowy robiący czarnobiałe zdjęcia.
Zaraz po ślubie dorobiłam się swojego pierwszego aparatu półautomatycznego firmy KODAK, na którym robiłam zdjęcia głównie rodzince,bo wiadomo,że klisza miała ograniczoną ilość zdjęć, nawet ta najdłuższa 36-38zdjęć i koniec, dlatego człowiek się musiał dobrze zastanowić, co chce sfotografować.
W końcu weszły aparaty cyfrowe, na początku pożyczałam od rodziny i znajomych, żeby zrobić zdjęcia, następnie dorobiliśmy się takiego aparatu, teraz to nasz kolejny, bo wiadomo, że dzieciaki robią dużo zdjęć i po jakimś czasie jakaś część wysiada,a naprawa pochłonęła by drożej niż kupienie nowego.
Wiem, że jestem tylko amatorem, ale lubię fotografować przyrodę, otaczający mnie świat, to mnie uspokaja.
Zdjęcia dolnego parku zrobione w drodze na cmentarz
Czas wracać do domu, choć w parku jest tak pięknie.
Bardzo lubię taką piękną złotą jesień, zwłaszcza w parku.
Leży tam moja Babcia i jej rodzice, a że pogoda dopisała wybrałam się rowerem przez dolny park.
Chociaż nie mam profesjonalnego aparatu, od dzieciństwa lubię robić zdjęcia, choć kiedyś nie miałam wielkiej okazji, bo trzeba było mieć kliszę i aparat.
Wtedy hitem była CMEHA, czyli Smiena, radziecki aparat kompaktowy robiący czarnobiałe zdjęcia.
Zaraz po ślubie dorobiłam się swojego pierwszego aparatu półautomatycznego firmy KODAK, na którym robiłam zdjęcia głównie rodzince,bo wiadomo,że klisza miała ograniczoną ilość zdjęć, nawet ta najdłuższa 36-38zdjęć i koniec, dlatego człowiek się musiał dobrze zastanowić, co chce sfotografować.
W końcu weszły aparaty cyfrowe, na początku pożyczałam od rodziny i znajomych, żeby zrobić zdjęcia, następnie dorobiliśmy się takiego aparatu, teraz to nasz kolejny, bo wiadomo, że dzieciaki robią dużo zdjęć i po jakimś czasie jakaś część wysiada,a naprawa pochłonęła by drożej niż kupienie nowego.
Wiem, że jestem tylko amatorem, ale lubię fotografować przyrodę, otaczający mnie świat, to mnie uspokaja.
Zdjęcia dolnego parku zrobione w drodze na cmentarz
Na cmentarzu zeszło mi się trochę, bo dawno nikogo nie było, a wiadomo,że Wszystkich Świętych zbliża się wielkimi krokami, więc posprzątałam 3 groby, zajęło mi to 3 godziny.
Z reguły mi dzieciaki pomagają, ale wtedy dzieci były w szkole, więc sama musiałam sobie poradzić.
A wracając znów miałam piękne widoczki przed sobą, więc troszkę jeszcze zdjęć porobiłam.
Postanowiłam zrobić sobie przerwę i nakarmić kaczki:)
Czas wracać do domu, choć w parku jest tak pięknie.
Bardzo lubię taką piękną złotą jesień, zwłaszcza w parku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































